18 listopada 2012

20 września 2012

teraz jakoś wszystko jest za głośne, nie przemawia do mnie. jest czwartek- powoli zaczyna docierać że najpiękniejszy moment tego roku już był, już nie mam na co czekać. magia. ludzie wokół ze szczęściem na twarzach. dźwięk który za każdym razem z inną siłą uderzał w ciało. dłuższa chwila na jednym z utworów, gdzie wszystko zastygło a ciszę można było kroić nożem, tak była gęsta. dźwięki, obraz. trochę jak msza, trochę jak wszystkie najlepsze narkotyki świata.


*

23 czerwca 2012

gotuj z psem.

bajka o tym jak 3 polki robiły portugalski pudding przy pomocy japońskiej kobiety i japońskiego psa...



 wszystko szło dobrze... poza karmelem

smuteczki

smuteczki 2

 wsparcie z youtuba...

cooking with dog!

 pani też robiła pudding...

 bez psa się nie uda, jako że na stanie nie miałyśmy psa... 

 gotuj z psem wersja pro.

o dziwo tym razem (po 3 wcześniejszych, nieudanych próbach...) karmel zaczął brązowieć i gęstnieć.

reszta już była tylko formalnością

a na drugi dzień...

tadaaaam. tak, był pyszny.